
Wszystko, co powinieneś wiedzieć o tłustym czwartku i o pączkach. fot. freepik.com
Dla fanów słodkich przekąsek, tłusty czwartek jest ulubionym ze wszystkich świąt. Co roku w tym dniu praktycznie każda rozmowa zaczyna się od pytania „ile pączków zjadłeś/-aś?”. Choć wydaje nam się, że o tym dniu wiemy wszystko, rzeczywistość potrafi zaskoczyć. Przygotowałam zestawienie faktów, które sprawią, że spojrzysz na pączka z zupełnie nowej perspektywy.
Spis treści
ToggleZanim pączki stały się słodkim symbolem obżarstwa, przeszły długą drogę. Ich korzenie sięgają czasów starożytnego Rzymu, gdzie stanowiły tradycyjną potrawę podczas obchodów święta z okazji przełomu zimowo-wiosennego. Nie były to jednak słodkie łakocie, tylko twarde, suche ciasto nadziewane słoniną lub mięsem. Wersje na z konfiturami zaczęły pojawiać się w Polsce dopiero w XVI wieku. Jednak znaną dzisiaj formę zyskały jeszcze później.
Pączek, będący głównym bohaterem tłustego czwartku, to znacznie więcej niż tylko słodka przekąska. Symbolizuje on przede wszystkim radość, obfitość, zapowiedź pomyślności oraz pożegnanie karnawału przed okresem Wielkiego Postu.
W Hiszpanii tłusty czwartek znany jest jako el Jueves Lardero lub Jueves Gordo. Zamiast pączków, Hiszpanie sięgają po… tortilla de chorizo lub specjalne omlety z mięsem. Popularna jest tam również coca de llardons, czyli rodzaj placka ze skwarkami. To dowód na to, że „tłustość” tego dnia można rozumieć bardzo dosłownie, stawiając na konkretne, mięsne kalorie.
W Wielkiej Brytanii odpowiednikiem naszego święta jest Shrove Tuesday, znany szerzej jako Pancake Day (Naleśnikowy Wtorek). Brytyjczycy celebrują go dzień przed Środą Popielcową. Zamiast smażyć pączki, masowo przygotowują naleśniki z cytryną i cukrem. Ciekawostką są organizowane wtedy „wyścigi z naleśnikami” (Pancake Races), podczas których uczestnicy muszą biec, podrzucając naleśnik na patelni.
W Rosji i wielu krajach prawosławnych odpowiednikiem tłustego czwartku jest Maslenica. To radosne święto pożegnania zimy, które trwa aż siedem dni. Głównym bohaterem są bliny, czyli okrągłe, złociste naleśniki symbolizujące słońce. Każdy dzień Maslenicy ma swoje konkretne zasady i rytuały, od budowania śnieżnych fortec po palenie słomianej kukły symbolizującej zimę. To prawdziwy maraton jedzenia i zabawy.
Według statystyk, aż 95% dorosłych Polaków deklaruje, że tego dnia zjada od trzech do pięciu pączków. W skali kraju jest to średnio 88 milionów tych słodkości. Przygotowanie ich na czas jest gigantycznym wyzwaniem dla cukierników, którzy pracują na pełnych obrotach przez kilkanaście godzin.
W księdze rekordów Guinnessa zapisanych zostało trzynaście rekordów związanych z pączkami. Najbardziej nietypowe z nich to:
Choć pączek jest królem, faworki to zdecydowanie książęta tłustego czwartku. Ich nazwa pochodzi od francuskiego słowa faveur, oznaczającego wąską wstążeczkę. Legenda głosi, że powstały przez przypadek, gdy młody cukiernik niechcący wrzucił wąski pasek ciasta do gorącego tłuszczu. Dziś idealne faworki muszą być cienkie jak papier i niesamowicie kruche.
Dla tych, którym zwykły pączek nie wystarcza, cukiernicy tworzą wersje premium. Kilka lat temu w Londynie stworzono pączka pokrytego 24-karatowym złotem, z nadzieniem z szampana Dom Pérignon. Kosztował on ponad 1000 funtów za sztukę. W Polsce natomiast najdroższy pączek przekroczył kwotę 100 zł.
Według wielu rodaków tłusty czwartek jest czymś więcej niż zwykłą okazją do zjedzenia pączków. Dzień ten zyskuje rangę święta narodowego, w którym Polacy jednoczą się, stojąc wspólnie w kolejce do cukierni.