
Tłusty czwartek w Hiszpanii - poznaj zwyczaje. fot. wirestock/freepik.com
Tłusty czwartek jest jednym z ulubionych świąt Polaków. Tego dnia przed każdą cukiernią w kraju już od rana ustawiają się kilometrowe kolejki. Z roku na rok piekarze i cukiernicy proponują nam coraz nowsze i bardziej wymyślne smaki pączków. Dla osób wierzących jest to również zakończenie karnawału.
Hiszpański odpowiednik naszego święta, znany najczęściej jako Jueves Lardero, to fascynująca mieszanka tradycji, wspólnotowego biesiadowania na świeżym powietrzu i radosnego pożegnania z mięsnymi potrawami przed okresem postu. Forma świętowania na Półwyspie Iberyjskim może być dla polskiego turysty sporym zaskoczeniem. Zapraszamy do lektury 9 faktów o hiszpańskim tłustym czwartku, które udowadniają, że kultura świętowania w Hiszpanii jest równie bogata, co kaloryczna.
Spis treści
TogglePierwszą rzeczą, która odróżnia hiszpańskie świętowanie od polskiego, jest sama nazwa. „Jueves Lardero” wywodzi się od łacińskiego słowa lardarius, co oznacza „tłusty” lub „związany ze słoniną”. W starohiszpańskim czasownik lardear oznaczał po prostu smarowanie mięsa tłuszczem lub pieczenie go w taki sposób, by pozostało soczyste.
Hiszpański tłusty czwartek znacząco różni się od polskiego, zwłaszcza pod kątem spożywanych potraw. W przeciwieństwie do słodkich pączków, w Hiszpanii tego dnia na stołach króluje wszystko, co tłuste i zawiera w sobie mięso. To dla nich ostatni moment, by nasycić się produktami odzwierzęcymi przed nadchodzącą wstrzemięźliwością.
W niektórych częściach Hiszpanii, zwłaszcza w Asturii oraz w regionach Kastylii i León, tłusty czwartek ma jeszcze inną, fascynującą nazwę. Nazywa się go Jueves de Comadre.
Ta hiszpańska tradycja sięga czasów starożytnego Rzymu i obchodów święta ku czci Juniony, czyli bogini małżeństw. W tym dniu zamężne kobiety spotykały się, żeby wspólnie coś przekąsić, potańczyć, a przede wszystkim, zabawić się. Dawniej mężczyźni mieli zakaz uczestniczenia w takich zebraniach, jednak w dzisiejszych czasach jest to święto dla wszystkich, niezależnie od płci.
Jeśli szukasz odpowiednika pączka w hiszpańskim menu na ten dzień, musisz zajrzeć do Salamanki. To tam króluje Hornazo. Nie daj się zwieść wyglądowi, to złociste ciasto drożdżowe wcale nie jest słodkie.
Hornazo to rodzaj nadziewanego chleba lub placka, wewnątrz którego znajdziesz najlepsze hiszpańskie wędliny tj.: chorizo, szynkę jamón serrano, schab, a często także jajko ugotowane na twardo. Tradycja przygotowywania Hornazo jest tak silna, że mieszkańcy Salamanki mają nawet swoje drugie święto, Lunes de Aguas, tydzień po Wielkanocy, ale to właśnie w tłusty czwartek zaczyna się sezon na ten sycący przysmak. To idealny prowiant na wynos.
Choć mięso dominuje, Hiszpanie nie byliby sobą, gdyby całkowicie zrezygnowali z deserów. W południowych regionach, zwłaszcza w Andaluzji, w okolicach tłustego czwartku i karnawału przygotowuje się Pestiños.
Są to kawałki ciasta z nutą sezamu i anyżu, smażone na głębokim tłuszczu, a następnie zanurzane w gorącym miodzie lub posypywane cukrem. Kształtem przypominają nieco nasze faworki, ale są grubsze i bardziej sycące. To dowód na to, że mimo miłości do chorizo, Hiszpanie również doceniają tradycję smażenia ciasta na tłuszczu, co łączy ich z polskim sposobem świętowania.
Hiszpania najbardziej znana jest z hucznego obchodzenia karnawału. W miastach takich jak Kadyks czy Santa Cruz de Tenerife, gdzie jest to wydarzenie na skalę światową, właśnie w tłusty czwartek odbywają się pierwsze oficjalne prezentacje grup muzycznych, konkursy kostiumowe i uliczne zabawy.
Zjedzenie tłustego posiłku w ten dzień ma wymiar praktyczny: daje energię do zabawy, która często trwa do białego rana przez kilka kolejnych dni. Po Jueves Lardero następuje „Viernes de Carnaval”, a kulminacja następuje w weekend, kończąc się symbolicznym „Pogrzebem Sardynki” w Środę Popielcową.
Ostatnim faktem, o którym warto wiedzieć, jest niesamowita różnorodność. Hiszpania to kraj regionów, a tłusty czwartek jest tego najlepszym przykładem. W prowincji Cuenca dzieci chodzą od drzwi do drzwi, prosząc o jedzenie na wspólny posiłek (tradycja pedir la ración). W Sorii z kolei popularne jest hasło: „Jueves Lardero, pan, chorizo y huevo” (Tłusty czwartek, chleb, chorizo i jajko), co definiuje menu mieszkańców tego regionu.
Choć hiszpański tłusty czwartek pachnie czosnkiem i smażoną kiełbasą, a polski wanilią i cukrem pudrem, cel obu świąt jest identyczny. Mieszkańcom obu krajów zależy na celebracji życia, jedzenia i wspólnoty przed czasem refleksji. Jueves Lardero to fascynująca lekcja hiszpańskiej kultury, która pokazuje, jak bardzo tradycje kulinarne są powiązane z religijnym kalendarzem.