
Sharenting, fot. pexels.com
Media społecznościowe stały się naturalnym miejscem dzielenia się codziennością. Wiele osób publikuje zdjęcia z podróży, swoich posiłków czy ważnych wydarzeń rodzinnych. Coraz częściej w sieci pojawiają się także fotografie dzieci – od pierwszych chwil życia po codzienne momenty z ich dorastania. Zjawisko to określa się mianem sharentingu, czyli udostępniania przez rodziców zdjęć i informacji o dzieciach w internecie.
Spis treści
ToggleSharenting to połączenie angielskich słów „share” (dzielić się) i „parenting” (rodzicielstwo). Termin odnosi się do publikowania przez rodziców zdjęć, filmów oraz informacji dotyczących życia dzieci w mediach społecznościowych, na blogach czy forach internetowych.
Współczesna kultura cyfrowa sprzyja dokumentowaniu codzienności. Rodzice często udostępniają w sieci pierwsze kroki dziecka, rodzinne wakacje czy szkolne sukcesy. Badania wskazują, że w Polsce zdjęcia dzieci publikuje około 40% rodziców, a przeciętnie w ciągu roku do internetu trafiają dziesiątki fotografii i nagrań przedstawiających najmłodszych.
Choć takie treści zwykle powstają z dobrych intencji, ich publikowanie może mieć długofalowe konsekwencje.
Choć dla wielu rodziców jest to sposób na dzielenie się radością z bliskimi, eksperci coraz częściej zwracają uwagę na potencjalne konsekwencje takiej praktyki. Publikowane materiały mogą wpływać na prywatność, bezpieczeństwo oraz przyszły wizerunek dziecka w sieci.
Jednym z najczęstszych powodów publikowania zdjęć dzieci w internecie jest naturalna potrzeba dzielenia się ważnymi chwilami z życia rodziny. Media społecznościowe w wielu domach zaczęły pełnić funkcję cyfrowego albumu, w którym dokumentuje się kolejne etapy dorastania dziecka – od pierwszego dnia w przedszkolu po rodzinne wyjazdy czy szkolne osiągnięcia.
Dla części rodziców publikowanie zdjęć jest także sposobem na utrzymywanie kontaktu z rodziną i znajomymi, którzy mieszkają daleko. Zamiast przesyłać zdjęcia osobno, łatwiej jest zamieścić je na platformie społecznościowej, gdzie mogą zobaczyć je wszyscy bliscy jednocześnie. Badania pokazują, że ponad połowa rodziców traktuje takie publikacje właśnie jako sposób informowania najbliższych o tym, co dzieje się w życiu dziecka.
Niektórzy opiekunowie postrzegają również media społecznościowe jako formę cyfrowego pamiętnika. Regularne publikowanie zdjęć pozwala im tworzyć wizualną historię dorastania dziecka, do której można wrócić po latach. W tym kontekście internet staje się przestrzenią archiwizacji rodzinnych wspomnień, podobnie jak dawniej albumy fotograficzne czy nagrania wideo.
Publikowanie treści związanych z dziećmi bywa także sposobem na nawiązywanie relacji z innymi rodzicami. Internet stał się miejscem, w którym można wymieniać doświadczenia dotyczące wychowania, edukacji czy codziennych wyzwań związanych z opieką nad dzieckiem.
Wielu rodziców korzysta z grup tematycznych, forów lub profili parentingowych, gdzie publikowane zdjęcia i historie z życia rodzinnego stają się punktem wyjścia do rozmów. Takie treści często wywołują dyskusje, pozwalają uzyskać wsparcie emocjonalne lub praktyczne porady od osób znajdujących się w podobnej sytuacji życiowej.
Dodatkowo publikowanie zdjęć dzieci może wzmacniać poczucie przynależności do określonej społeczności internetowej. Wspólne doświadczenia – takie jak pierwsze miesiące rodzicielstwa, problemy z wychowaniem czy codzienne radości związane z dorastaniem dziecka – tworzą przestrzeń do budowania relacji i wymiany wiedzy. W ten sposób media społecznościowe stają się dla wielu rodziców ważnym narzędziem komunikacji i wsparcia.
Na decyzje o publikowaniu zdjęć dzieci wpływa również specyfika współczesnej kultury internetowej. Media społecznościowe zachęcają użytkowników do dzielenia się codziennością, a algorytmy platform premiują treści, które wzbudzają emocje i angażują odbiorców. Rodzinne fotografie, zwłaszcza te przedstawiające dzieci, często spotykają się z dużą liczbą reakcji i komentarzy.
Nie bez znaczenia pozostaje również obserwowanie zachowań innych użytkowników internetu. Jeśli publikowanie zdjęć dzieci jest powszechne wśród znajomych lub influencerów parentingowych, rodzice mogą postrzegać takie działania jako naturalny element współczesnego życia online.
Choć publikowanie zdjęć dzieci w mediach społecznościowych często wynika z pozytywnych emocji, coraz więcej specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem cyfrowym zwraca uwagę na potencjalne konsekwencje takiej praktyki. Wizerunek dziecka umieszczony w internecie może funkcjonować w przestrzeni publicznej przez długi czas i być wykorzystywany w sposób, którego rodzice nie są w stanie kontrolować. Warto więc przyjrzeć się najważniejszym zagrożeniom związanym z sharentingiem.
Jednym z najczęściej wskazywanych problemów jest ograniczenie prawa dziecka do prywatności. W przeciwieństwie do tradycyjnych albumów rodzinnych, zdjęcia publikowane w internecie trafiają do przestrzeni cyfrowej, w której mogą być kopiowane, zapisywane lub udostępniane dalej przez innych użytkowników. Nawet jeśli rodzic usunie post, jego kopie mogą już krążyć w innych miejscach internetu.
Problem ten dotyczy również kwestii zgody. Małe dzieci nie są w stanie decydować o tym, czy chcą, aby ich zdjęcia były dostępne publicznie. W efekcie ich wizerunek zaczyna funkcjonować w przestrzeni internetowej bez ich świadomego udziału.
Kolejnym zagrożeniem jest możliwość wykorzystania fotografii dziecka przez osoby trzecie. W internecie bardzo łatwo jest pobrać zdjęcie i użyć go w innym kontekście, nie zawsze etycznym.
Zdarzają się także sytuacje, w którym zdjęcia dzieci publikowane przez rodziców pojawiają się na stronach internetowych bez ich wiedzy. Dotyczy to m.in. portali wykorzystujących fotografie do generowania ruchu lub materiałów tworzonych przez nieznanych użytkowników. Choć takie przypadki nie należą do codzienności, eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem zwracają uwagę, że im więcej zdjęć dziecka trafia do sieci, tym trudniej kontrolować sposób ich dalszego wykorzystania.
Warto pamiętać, że internet umożliwia szybkie kopiowanie treści. Jedno publiczne zdjęcie może zostać zapisane przez wiele osób i rozpowszechnione w miejscach, do których rodzic nie ma już dostępu.
Publikowanie zdjęć dzieci w sieci może również prowadzić do sytuacji, w których treści te stają się powodem żartów, krytyki lub nieprzyjemnych komentarzy. Dotyczy to szczególnie fotografii przedstawiających dziecko w sytuacjach prywatnych, zabawnych lub potencjalnie zawstydzających.
Dzieci w wieku szkolnym i nastoletnim coraz częściej budują swoją tożsamość również w środowisku cyfrowym, więc wizerunek dostępny w internecie może mieć wpływ na to, jak są postrzegane przez rówieśników.
Z tego powodu eksperci często podkreślają, że przed publikacją zdjęcia warto zastanowić się, czy w przyszłości dziecko mogłoby uznać je za nieodpowiednie. Nawet niewinne z perspektywy dorosłych fotografie mogą zostać odebrane inaczej przez rówieśników lub osoby spoza kręgu rodziny.
Niektóre publikacje w mediach społecznościowych mogą również nieświadomie ujawniać informacje dotyczące życia dziecka. Na zdjęciach lub w opisie pojawiają się czasem szczegóły dotyczące miejsca zamieszkania, szkoły, zajęć dodatkowych czy codziennych nawyków.
Takie informacje mogą zostać odczytane przez osoby postronne, zwłaszcza jeśli profil rodzica jest publiczny. Przykładowo, fotografia wykonana przed szkołą może zawierać nazwę placówki, a relacja z wakacji może wskazywać na aktualną konkretną lokalizację rodziny. Z takich pozornie niewinnych szczegółów można złożyć zestaw danych, które pozwalają lepiej poznać środowisko dziecka i jego rutynę.
Publikowanie zdjęć dzieci w internecie rodzi pytania nie tylko o bezpieczeństwo i prywatność, ale także o aspekt prawny. W ostatnich latach prawnicy i organizacje zajmujące się prawami dziecka coraz częściej analizują, w jaki sposób obowiązujące przepisy mogą chronić najmłodszych w cyfrowym środowisku.
W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, wizerunek dziecka jest objęty ochroną prawną wynikającą z Kodeksu cywilnego i ustawy o ochronie danych osobowych (RODO/GDPR). Prawo przewiduje, że wizerunek osoby niepełnoletniej nie może być rozpowszechniany bez zgody jej przedstawiciela prawnego – zazwyczaj rodzina lub opiekuna. Jednak w praktyce przepisy te nie zawsze są w stanie w pełni regulować sytuacje w internecie, gdzie publikacje mogą być kopiowane, archiwizowane i rozpowszechniane poza kontrolą rodzica.
W odpowiedzi na dynamiczny rozwój mediów społecznościowych, niektóre państwa zaczęły rozważać wprowadzenie bardziej precyzyjnych regulacji dotyczących sharentingu. Przykładowo, w Unii Europejskiej trwa dyskusja nad wzmocnieniem ochrony danych osobowych dzieci w internecie, w tym wprowadzeniem mechanizmów ograniczających publikowanie treści przez rodziców bez wyraźnej zgody dziecka, zwłaszcza gdy osiąga ono wiek umożliwiający samodzielne wyrażanie zgody.
Przepisy te mogą również wprowadzić obowiązek edukacji rodziców o ryzykach związanych z sharentingiem – niektóre propozycje sugerują np. obowiązek informowania opiekunów o potencjalnych skutkach udostępniania wizerunku dziecka w sieci lub wprowadzenie narzędzi umożliwiających dziecku kontrolę nad tym, które zdjęcia pozostają publiczne po osiągnięciu określonego wieku.
Sharenting jest zjawiskiem, które powstało wraz z rozwojem mediów społecznościowych i zmieniło sposób dokumentowania życia rodzinnego. Choć publikowanie zdjęć dzieci w internecie często wynika z pozytywnych emocji i chęci dzielenia się ważnymi momentami, może wiązać się z ryzykiem naruszenia prywatności oraz bezpieczeństwa najmłodszych.
Świadome korzystanie z internetu, ograniczanie ilości publikowanych informacji oraz respektowanie przyszłej autonomii dziecka mogą pomóc w znalezieniu równowagi między dzieleniem się wspomnieniami a ochroną jego wizerunku.
Źródła: