
Praca w Polsce czy za granicą? Wybór, który zmienia życie. Autor:pressfoto Źródło: freepik.com
Bezrobocie w Polsce i sytuacja na rynku pracy to tematy, które bezpośrednio wpływają na życie milionów osób. Jak wygląda dostępność pracy w naszym kraju w ostatnich latach i czy rzeczywiście mamy w czym wybierać? W artykule przyjrzymy się najnowszym danym statystycznym dotyczącym bezrobocia w Polsce, porównamy je z wynikami w innych krajach UE i pokażemy, jakie wyzwania oraz możliwości stoją przed osobami aktywnymi zawodowo.
Spis treści
TogglePolski rynek pracy w ostatnich latach przypomina huśtawkę – z jednej strony bezrobocie spada, z drugiej wiele osób wciąż odczuwa niepewność co do swojej przyszłości. W 2023 roku stopa bezrobocia wyniosła oficjalnie 5,1%, ale sytuacja różni się znacznie w zależności od regionu i branży. Na przykład w województwie wielkopolskim pracę znajduje prawie każdy, podczas gdy w podkarpackim blisko co dziesiąty mieszkaniec pozostaje bez zatrudnienia. Nawet osoby posiadające etat często zmagają się z niską stabilnością zatrudnienia i niezadowalającymi wynagrodzeniami, szczególnie w sektorach takich jak handel detaliczny czy produkcja.1
W handlu znaczenie ma sezonowość – liczba zatrudnionych rośnie w okresie świątecznym lub przy promocjach, a w pozostałych miesiącach wiele osób pracuje na umowy krótkoterminowe lub w niepełnym wymiarze godzin. W produkcji natomiast automatyzacja i zmienne zamówienia powodują, że część stanowisk staje się zbędna, a pracownicy muszą liczyć się z niestabilnością i pensjami, które często nie nadążają za rosnącymi kosztami życia.2
Oto film na YouTube, który szczegółowo omawia aktualną sytuację, wyzwania i perspektywy polskiego rynku pracy:
Według raportu PARP z grudnia 2023 roku, aż połowa polskiej siły roboczej pracuje w sektorach takich jak handel, przemysł, transport, edukacja, opieka zdrowotna czy administracja publiczna. Wybór tych branż nie jest przypadkowy – Polacy kierują się głównie dostępnością miejsc pracy w pobliżu domu, względnie przewidywalnymi godzinami pracy oraz poczuciem większej stabilności. W handlu i administracji wiele osób zdobywa pierwsze doświadczenie zawodowe po ukończeniu szkoły lub studiów, podczas gdy w transporcie czy przemyśle duże znaczenie ma możliwość awansu i zdobywania nowych kwalifikacji.3
Nie wszystkie branże w Polsce oferują jednak tak stabilne warunki. Sektory takie jak opieka zdrowotna i edukacja mierzą się z poważnymi problemami kadrowymi. W opiece zdrowotnej lekarze i pielęgniarki często pracują w trudnych warunkach, z dużym obciążeniem obowiązkami i niskimi wynagrodzeniami, co prowadzi do wypalenia zawodowego i frustracji. Zgodnie z raportem CBOS z 2023 roku, tylko 26% pracowników tego sektora odczuwa satysfakcję z pracy, co stanowi spadek o 13 punktów procentowych w porównaniu do poprzedniego roku. W edukacji sytuacja jest podobna – niskie płace, trudne warunki pracy z dziećmi o zróżnicowanych potrzebach (w tym z autyzmem czy innymi zaburzeniami) oraz duże obciążenia administracyjne sprawiają, że zawód nauczyciela nie przyciąga młodych osób.4
W innych branżach sytuacja wygląda różnie. Największe zapotrzebowanie na pracowników występuje w sektorze usług IT i technologii cyfrowych, gdzie dynamiczny rozwój wymaga specjalistów – programistów, analityków danych czy inżynierów oprogramowania. Według raportu PARP z grudnia 2023 roku, sektor ten wyróżnia się nie tylko wysokim popytem, ale również konkurencyjnymi wynagrodzeniami i możliwością rozwoju zawodowego. Podobnie opieka zdrowotna i edukacja pozostają istotnymi sektorami zatrudnienia, choć borykają się z problemami kadrowymi i niską satysfakcją z pracy.5
Poniższy film przedstawia w których zawodach w Polsce brakuje pracowników
Z kolei branże z najniższym poziomem zatrudnienia to przede wszystkim rolnictwo, przemysł spożywczy, górnictwo, przemysł ciężki oraz tradycyjny handel detaliczny. W rolnictwie i przemyśle spożywczym automatyzacja procesów i migracja ludności do miast ograniczają liczbę miejsc pracy. Górnictwo i przemysł ciężki zmniejszają zatrudnienie w wyniku spadku zapotrzebowania na surowce i inwestycji w odnawialne źródła energii. W handlu detalicznym rozwój e-commerce i zmiany w zachowaniach konsumentów dodatkowo ograniczają tradycyjne miejsca pracy.6
Co ciekawe, wielu młodych Polaków po ukończeniu studiów nie pracuje w zawodzie zgodnym z wykształceniem. Według raportu Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, aż około 40% absolwentów podejmuje zatrudnienie w branżach, które nie odpowiadają ich kierunkowi studiów. Taka sytuacja wynika z kilku czynników. Po pierwsze, rynek pracy w Polsce nie zawsze oferuje wystarczającą liczbę miejsc pracy odpowiadających wykształceniu, zwłaszcza w mniej opłacalnych czy mniej popularnych zawodach. Po drugie, młodzi często wybierają sektory, w których łatwiej zdobyć pierwsze doświadczenie, nawet jeśli nie jest ono związane z kierunkiem studiów – dotyczy to m.in. handlu, administracji czy usług.
Dodatkowo, wielu absolwentów wskazuje w badaniach na brak perspektyw rozwoju w wyuczonym zawodzie, niskie wynagrodzenia czy trudne warunki pracy, co zmusza ich do poszukiwania zatrudnienia w innych sektorach. To zjawisko pokazuje, że polski rynek pracy, mimo spadającego bezrobocia, nadal nie jest w pełni dostosowany do potrzeb młodych osób wchodzących na rynek. W rezultacie wiele osób doświadcza frustracji, a niekiedy również konieczności przekwalifikowania się lub zdobywania nowych umiejętności, aby sprostać wymaganiom pracodawców.7
Badania przeprowadzone przez różne instytucje wskazują na spadek zadowolenia pracowników:
Pracownicy w Polsce oczekują od pracodawców przede wszystkim:
Według raportu CBOS z 2023 roku, średnia liczba godzin poświęcanych na pracę zarobkową wynosi 42 godziny tygodniowo. Odsetek osób pracujących więcej niż 40 godzin tygodniowo systematycznie maleje. W 2004 roku niemal połowa badanych deklarowała, że praca zajmuje im łącznie więcej niż 40 godzin, a w 2023 roku odsetek ten wyniósł 28%.10
W 2025 roku temat skrócenia tygodnia pracy zyskał na znaczeniu w Polsce. Badania przeprowadzone przez Uniwersytet SWPS wskazują, że ponad połowa Polaków (65% kobiet i 63% mężczyzn) chciałaby uelastycznienia czasu pracy, preferując czterodniowy tydzień pracy w systemie ośmiogodzinnym. Alternatywnie, kobiety częściej wybierałyby pięciodniowy tydzień pracy z krótszym dniem roboczym (6 – 7 godzin), podczas gdy mężczyźni skłaniali się ku czterodniowemu tygodniowi pracy z dziesięciogodzinnymi dniami roboczymi.11
W tym filmie prowadzona jest dyskusja na temat czterodniowego tygodnia pracy w Polsce oraz potencjalnych korzyści i wyzwań związanych z tym rozwiązaniem.
Podobne wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez Fundację Stocznia, które wykazało, że 63% pracujących Polaków popiera wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy w wymiarze 32 godzin (8 godzin dziennie). Dodatkowo, 51% badanych zgodziłoby się na pracę po 6 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu.12
Jednakże, pomimo ogólnego poparcia dla skrócenia czasu pracy, pojawiają się obawy dotyczące potencjalnych negatywnych skutków takich zmian. Z badania przeprowadzonego przez Research Partner na Panelu Badawczym Ariadna wynika, że 70% badanych obawia się obniżenia wynagrodzeń w przypadku wprowadzenia skróconego czasu pracy. Ponadto, 25% respondentów wskazuje na możliwość zwiększenia presji w pracy oraz konieczności pracy w nadgodzinach, a kolejne 25% obawia się problemów z organizacją usług publicznych, takich jak ochrona zdrowia czy transport.13
Dodatkowo, badanie przeprowadzone przez SD Worx w ramach raportu „HR & Payroll Pulse Europe 2025” pokazuje, że Polacy cenią elastyczność pracy bardziej niż skrócony tydzień. Największy odsetek zatrudnionych wskazał na elastyczne godziny pracy (38,2%), następnie na możliwość pracy hybrydowej (32,6%) oraz pracę zdalną (23,4%).14
W 2024 roku w Polsce wzrost wynagrodzeń nie nadążał za rosnącymi kosztami życia, co pogłębiało nierówności dochodowe. Z raportu portalu Analizy.pl wynika, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w kraju wyniosło 7 140 zł, co oznaczało wzrost o ponad 14% w porównaniu do roku poprzedniego. Po uwzględnieniu inflacji na poziomie 3,6%, realny wzrost pensji wyniósł 10%. Podobne dane wskazuje raport „Ile zarabiają Polacy, czyli o wynagrodzeniach”, gdzie średnia płaca w 2024 roku wyniosła 8 181 zł, a realny wzrost po uwzględnieniu inflacji sięgnął 7%. Na pierwszy rzut oka wygląda to imponująco, jednak rzeczywistość dla przeciętnego pracownika była mniej optymistyczna.15
Problem w tym, że podawane średnie wartości nie odzwierciedlają sytuacji większości pracowników. Średnia pensja jest wyciągana w górę przez nieliczne bardzo wysokie wynagrodzenia, podczas gdy mediana – czyli kwota, którą faktycznie zarabia przeciętny Polak – była niższa. Oznacza to, że połowa osób zarabiała mniej niż wynikałoby ze średniej, a ich wzrost realnej siły nabywczej był znacznie mniejszy niż wskazują raporty.
Dodatkowo, choć inflacja w 2024 roku oficjalnie wynosiła 3,6%, przeciętne gospodarstwo domowe odczuwało wzrost kosztów życia w innych, kluczowych dla codziennego funkcjonowania obszarach. Ceny energii, gazu, paliwa, wynajmu mieszkań i żywności w wielu przypadkach rosły szybciej niż średnia inflacja. To oznacza, że nawet realny wzrost wynagrodzeń liczony według wskaźnika CPI nie nadążał za faktycznym wzrostem wydatków, które ponosi przeciętny Polak.16
Nierówności w zarobkach dodatkowo pogłębiały ten problem. Największe podwyżki w 2024 roku dotyczyły branż dobrze płatnych, takich jak IT, finanse czy zarządzanie. Tymczasem większość Polaków pracuje w sektorach o niskich wynagrodzeniach – w handlu, gastronomii, edukacji czy ochronie zdrowia – gdzie wzrost płac był minimalny lub wręcz stagnacyjny. W efekcie wielu pracowników odczuwało, że ich pensje pozostają niewystarczające, mimo ogólnego wzrostu średnich wynagrodzeń.17
Do tego dochodzą jeszcze rosnące obciążenia finansowe – wyższe podatki, składki i opłaty, które dodatkowo zmniejszają realną kwotę dostępnych pieniędzy. W praktyce oznacza to, że przeciętny Polak, choć formalnie zarabiał więcej niż w poprzednim roku, w codziennym życiu czuł, że jego siła nabywcza nie wzrosła w takim stopniu, by nadążyć za rosnącymi wydatkami.
Poniższy film omawia ile tak naprawdę zarabiają Polacy.
Takie połączenie czynników – nierównomiernego wzrostu płac, rosnących kosztów życia i wyższych obciążeń – sprawia, że wiele osób ocenia swoją sytuację finansową jako trudną. Choć średnie i nominalne liczby sugerują poprawę, przeciętne gospodarstwo domowe wciąż zmaga się z wyzwaniami związanymi z opłaceniem podstawowych rachunków i codziennych wydatków.
W praktyce oznacza to, że wzrost pensji w Polsce w 2024 roku był zbyt nierówny i niewystarczający, by realnie poprawić standard życia większości pracowników. To wyjaśnia, dlaczego mimo statystycznego wzrostu wynagrodzeń wielu Polaków czuło, że ich zarobki „nie nadążają” za rosnącymi kosztami życia.18
W 2025 roku średnia emerytura w Polsce wynosiła około 4 045 zł brutto miesięcznie, po marcowej waloryzacji o 5,5% Mediana świadczeń, czyli wartość środkowa w rozkładzie, była niższa i wynosiła około 3 544 zł brutto. Dla porównania, w pierwszym półroczu 2025 roku przeciętne świadczenie emerytalno – rentowe wyniosło 3 986,91 zł brutto miesięcznie.
System emerytalny w Polsce działa głównie w modelu pay – as – you – go (PAYG), czyli obecne składki emerytów finansują świadczenia dla obecnych emerytów. Problem w tym, że liczba osób w wieku produkcyjnym maleje, a liczba emerytów rośnie – mamy starzejące się społeczeństwo, niską dzietność i wydłużającą się długość życia.
W praktyce oznacza to, że jeśli system nie zostanie głęboko zreformowany, dla osób młodych przyszłe emerytury mogą być bardzo niskie lub wręcz iluzoryczne w porównaniu do dzisiejszych standardów. Już teraz prognozy ZUS i niezależnych instytucji wskazują, że przy obecnym systemie młody pracownik, który odkłada składki od początku kariery, może na emeryturze otrzymać kwotę znacznie niższą od średniej dzisiejszej emerytury, szczególnie po uwzględnieniu inflacji.19
W 2024 roku w Polsce zarejestrowanych było 786,2 tys. osób bezrobotnych, co stanowiło spadek o 0,3% w porównaniu do roku poprzedniego. Jednakże, mimo tej poprawy, stopa bezrobocia w Polsce w grudniu 2023 roku wyniosła 2,7%, co plasuje nasz kraj w czołówce państw Unii Europejskiej z najniższym bezrobociem.
W Polsce osoby pozostające bez pracy mogą liczyć na wsparcie w postaci zasiłku dla bezrobotnych, jednak wysokość tego świadczenia w praktyce często okazuje się niewystarczająca do pokrycia codziennych wydatków. Wysokość zasiłku zależy od stażu pracy i okresu jego pobierania – przykładowo, osoby z co najmniej 20 – letnim doświadczeniem zawodowym mogą otrzymać świadczenie w wysokości 120% podstawy, co w pierwszych 90 dniach wynosi około 1 790 zł brutto miesięcznie. Choć formalnie kwota ta wydaje się atrakcyjna, w praktyce pozwala jedynie na zaspokojenie podstawowych potrzeb – czynsz, jedzenie i media często pochłaniają większość zasiłku, a życie na takim poziomie jest dalekie od komfortowego.20
W tym odcinku podcastu GRAPE eksperci analizują, czy Polska rzeczywiście osiągnęła koniec bezrobocia, badając dane dotyczące zatrudnienia, struktury rynku pracy oraz wyzwań związanych z dopasowaniem kompetencji do potrzeb rynku.
W 2023 roku wskaźnik zatrudnienia dla osób w wieku 20 – 64 lata wyniósł 77,9%, co pokazuje wysoką aktywność zawodową tej grupy. To pokolenie, które już zdobyło doświadczenie, rozwijało kompetencje i często ma stabilną pozycję w firmach, co daje im większe bezpieczeństwo zawodowe. Jednak właśnie ta stabilność i preferowanie zatrudniania doświadczonych pracowników ma swoje konsekwencje dla młodszych pokoleń.
Firmy często wolą zatrudniać osoby z doświadczeniem i konkretnymi umiejętnościami, nawet jeśli oznacza to mniejszą elastyczność zespołu. To sprawia, że młodzi ludzie, którzy dopiero zaczynają karierę, napotykają trudności w wejściu na rynek pracy – pomimo że „ofert dla studentów jest dużo”, są to głównie prace tymczasowe lub dorywcze, które nie dają stabilnej ścieżki zawodowej. Jednocześnie starsi pracownicy powyżej 50. roku życia, aby utrzymać się w zawodzie, muszą inwestować w nowe kompetencje, zwłaszcza techniczne i cyfrowe.
W efekcie powstaje złożona sytuacja: z jednej strony młodzi nie mają łatwego dostępu do stałego zatrudnienia, z drugiej strony firmy zatrudniają głównie osoby doświadczone, a starsi pracownicy muszą nieustannie się dokształcać, aby nie wypaść z rynku. To pokazuje, że niski wskaźnik zatrudnienia młodzieży i wysoka aktywność osób starszych są ze sobą powiązane – ograniczona rotacja w zespołach i wymagania dotyczące doświadczenia zawodowego utrudniają młodym wejście na pełnoetatowy rynek pracy, a starsi muszą stale podnosić kwalifikacje, by utrzymać zatrudnienie.21
W Polsce od kilku lat obserwuje się znaczący wzrost liczby cudzoziemców na rynku pracy. Na koniec 2023 roku pracowało w naszym kraju około 1,17 miliona osób z zagranicy, co stanowiło około 6,6% wszystkich zatrudnionych. Najliczniejszą grupę stanowili obywatele Ukrainy, którzy w 2024 roku stanowili blisko dwie trzecie wszystkich pracujących cudzoziemców. Ich obecność wynika zarówno z migracji w wyniku konfliktu w Ukrainie, jak i z uproszczonych procedur legalizacji pracy.
Ukraińcy podejmują zatrudnienie w różnych sektorach gospodarki, w tym w budownictwie, przemyśle, logistyce oraz usługach. Ich udział w rynku pracy pozwala wielu firmom na utrzymanie ciągłości produkcji i usług, a także wypełnia luki w zawodach, w których brakuje pracowników. Dzięki temu polska gospodarka zyskuje dodatkowy impuls do wzrostu – według Narodowego Banku Polskiego wkład pracy cudzoziemców w latach 2021 – 2023 odpowiadał około jednej piątej całego wzrostu PKB w tym okresie.22
Wśród krajów z najniższym bezrobociem znalazły się Malta, Czechy, Słowenia i Polska. Na Malcie stopa bezrobocia wyniosła 2,6%, w Czechach 2,8%, w Słowenii 2,9%, a w Polsce 3,1%.23
Na pierwszy rzut oka Polska wypada dobrze, plasując się w ścisłej czołówce UE. Warto jednak spojrzeć na te liczby w kontekście. Malta jest niewielką wyspą o populacji około pół miliona mieszkańców, z gospodarką opartą głównie na turystyce, usługach i finansach. Porównanie jej wyników z Polską, gdzie mieszka ponad 38 milionów osób i funkcjonuje zróżnicowana gospodarka obejmująca przemysł, rolnictwo, usługi oraz sektor IT, wymaga ostrożności – skala wyzwań w Polsce jest zdecydowanie większa. Czechy i Słowenia to również stosunkowo niewielkie kraje, gdzie rynek pracy jest mniej zróżnicowany, a liczba miejsc pracy i sektorów zatrudnienia mniejsza niż w Polsce.
Mimo tych różnic niska stopa bezrobocia w Polsce świadczy o stabilności rynku pracy i skutecznej polityce zatrudnienia. Wysoką aktywność zawodową utrzymują przede wszystkim doświadczeni pracownicy, choć wyzwania wciąż istnieją, zwłaszcza w przypadku młodych ludzi wchodzących na rynek pracy oraz w mniej rozwiniętych regionach kraju.
Poniższy film mówi o tym jak Polska wypada na tle innych krajów UE.
Z drugiej strony w Unii Europejskiej są kraje, gdzie sytuacja na rynku pracy wygląda znacznie trudniej. W Hiszpanii stopa bezrobocia w 2024 roku sięgnęła aż 10,4%, co jest jednym z najwyższych wyników w UE. Przyczyny tego stanu są wielowątkowe. Hiszpańska gospodarka w dużym stopniu opiera się na turystyce, która jest podatna na wahania sezonowe i globalne kryzysy. Dodatkowo kraj zmaga się z problemami strukturalnymi, takimi jak wysokie zadłużenie publiczne i niedopasowanie kwalifikacji młodych ludzi do potrzeb rynku pracy. W efekcie wielu młodych Hiszpanów nie może łatwo znaleźć stałego zatrudnienia.
W Finlandii sytuacja wygląda nieco inaczej, ale również jest wymagająca. Tam stopa bezrobocia wyniosła w 2024 roku 9,9%.
Wyższy poziom bezrobocia w Finlandii wynika głównie ze spowolnienia gospodarczego oraz zmian w strukturze przemysłowej kraju. Wiele tradycyjnych sektorów traci znaczenie, a rośnie zapotrzebowanie na pracowników z nowymi kompetencjami technologicznymi i cyfrowymi. To wymusza na pracownikach elastyczność i ciągłe dokształcanie się, a nie każdy może w pełni nadążyć za tymi zmianami.
W obu przypadkach widać wyraźnie, że wysoka stopa bezrobocia nie jest tylko statystyką – to odzwierciedlenie realnych wyzwań gospodarczych, strukturalnych i edukacyjnych, które mają wpływ na codzienne życie ludzi i możliwości młodych osób wchodzących na rynek pracy.
Włochy, trzecia co do wielkości gospodarka strefy euro, wciąż borykają się z problemem wysokiego bezrobocia. W grudniu 2024 roku stopa bezrobocia wyniosła 6,2%, a wśród młodzieży w wieku 15–24 lata utrzymywała się na poziomie 19,4%. To oznacza, że co piąty młody Włoch ma trudności ze znalezieniem pracy. Pomimo niewielkiego wzrostu zatrudnienia w niektórych sektorach, stagnacja gospodarcza oraz brak głębokich reform strukturalnych utrudniają poprawę sytuacji. Problem pogłębia nierównomierny rozwój regionalny – północ Włoch od dawna cechuje się niższym bezrobociem niż południe, gdzie sytuacja na rynku pracy jest dramatycznie trudniejsza.
Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja panuje w Grecji, która od lat zmaga się z konsekwencjami kryzysu finansowego i wysokiego długu publicznego. W 2024 roku stopa bezrobocia wyniosła 11,4%, a wskaźnik długotrwałego bezrobocia sięgnął 5,4%, co jest najwyższym poziomem w UE. Grecki rynek pracy nadal cierpi z powodu niedopasowania kwalifikacji do potrzeb gospodarki, braku elastycznych form zatrudnienia i ograniczonego wsparcia dla młodych ludzi. Długotrwałe bezrobocie w Grecji sprawia, że wiele osób, zwłaszcza w młodym wieku, decyduje się na emigrację w poszukiwaniu pracy w innych krajach UE.
W krajach takich jak Austria czy Dania, stopa bezrobocia utrzymuje się na niskim poziomie, co jest efektem stabilnych gospodarek, elastycznych rynków pracy i wysokiej aktywności zawodowej mieszkańców. Dania wyróżnia się dodatkowo wysokim udziałem kobiet i seniorów w zatrudnieniu, a elastyczne formy pracy ułatwiają łączenie obowiązków zawodowych z życiem prywatnym.
Belgia ma umiarkowane bezrobocie, ale młodzi ludzie wciąż mają trudności ze znalezieniem pracy, szczególnie w niektórych regionach kraju. Podobna sytuacja występuje w krajach południowej Europy, takich jak Chorwacja czy Portugalia, gdzie młodzi ludzie często napotykają trudności w znalezieniu stałego zatrudnienia. W Chorwacji rynek pracy w dużej mierze opiera się na turystyce sezonowej, co sprawia, że poza szczytem sezonu młodzi pracownicy muszą zmagać się z ograniczonymi możliwościami zatrudnienia i często szukać dodatkowych prac dorywczych albo wyjeżdżać do większych miast lub za granicę w poszukiwaniu stałej pracy.
W krajach bałtyckich, takich jak Estonia, Litwa i Łotwa, bezrobocie nie jest wysokie, ale wielu młodych ludzi decyduje się szukać pracy za granicą, np. w Niemczech czy Skandynawii, gdzie zarobki i możliwości rozwoju są większe.
Na Cyprze i Malcie rynek pracy opiera się głównie na usługach i turystyce, co pozwala utrzymać niskie bezrobocie, choć młodzi często muszą zmagać się z ograniczoną liczbą stałych ofert poza tym sektorem.
Francja, mimo silnej gospodarki, wciąż zmaga się z wyższym bezrobociem wśród młodzieży i w regionach peryferyjnych, co pokazuje, że reformy edukacyjne i programy zawodowe wciąż są potrzebne. Z kolei kraje takie jak Holandia, Irlandia, Luksemburg czy Niemcy mogą pochwalić się bardzo niskim bezrobociem. Stabilne rynki pracy, silny przemysł i sektor usług, a także napływ inwestycji zagranicznych sprawiają, że mieszkańcy tych państw mają szerokie możliwości zatrudnienia. W Luksemburgu niską stopę bezrobocia utrzymuje fakt, że wielu pracowników codziennie dojeżdża z sąsiednich państw, a w Irlandii gospodarka opiera się w dużej mierze na technologii i nowoczesnych inwestycjach.
W krajach takich jak Bułgaria, Rumunia czy Grecja młodzi ludzie i osoby z niższymi kwalifikacjami napotykają poważne trudności na rynku pracy. Wysokie bezrobocie w tych państwach wynika z problemów strukturalnych, niskich płac i ograniczonych możliwości zawodowych. W efekcie wielu młodych decyduje się na wyjazd za granicę – głównie do Niemiec, Włoch czy Hiszpanii – w poszukiwaniu lepszych zarobków i szans na rozwój kariery. Nawet w krajach z niskim bezrobociem, takich jak Węgry czy Szwecja, młodzi często stają przed wyzwaniem niedopasowania kwalifikacji lub, w przypadku migrantów, barier językowych i trudności w integracji na rynku pracy.
W 2023 roku z UE wyemigrowało około 1,5 miliona osób, co stanowi wzrost o 25% w porównaniu do roku poprzedniego. Najwięcej emigrantów pochodziło z Niemiec (574 tys.), Francji (266 tys.), Hiszpanii (99 tys.) i Polski (194 tys.). Główne kierunki migracji to Niemcy, Irlandia, Skandynawia oraz Wielka Brytania.
W porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej, Polska wypada umiarkowanie, jeśli chodzi o emigrację zarobkową. W 2023 roku z Polski wyjechało około 194 tys. osób w poszukiwaniu pracy za granicą. W liczbach bezwzględnych jest to spora grupa, ale w przeliczeniu na całą populację kraju daje umiarkowany wskaźnik migracji, niższy niż w państwach takich jak Bułgaria, Rumunia czy Grecja, gdzie z powodu trudniejszej sytuacji na rynku pracy i niższych wynagrodzeń emigracja młodych ludzi stanowi poważny problem.24
Dane wskazują, że Polacy najczęściej wyjeżdżają do pracy w sektorach takich jak logistyka i magazyny, budownictwo, opieka zdrowotna i pomoc społeczna oraz rolnictwo i prace sezonowe. W Niemczech, Holandii i Belgii wielu emigrantów znajduje zatrudnienie w magazynach i centrach dystrybucyjnych, podczas gdy w Niemczech, Holandii i Austrii znaczną grupę stanowią pracownicy budowlani. Osoby z kwalifikacjami medycznymi i językowymi często znajdują miejsca pracy w opiece nad osobami starszymi lub w szpitalach, a w Hiszpanii, Francji czy Włoszech popularne są prace sezonowe w rolnictwie. W niektórych państwach, np. w niektórych regionach Francji czy Finlandii, barierą pozostaje znajomość języka, uznawanie kwalifikacji zawodowych oraz ograniczenia w dostępie do niektórych stanowisk.
W Danii funkcjonuje model „flexicurity” – łatwo można zostać zwolnionym, ale państwo jednocześnie zapewnia bardzo dobre programy wsparcia, dzięki którym znalezienie nowej pracy jest znacznie prostsze. W Szwecji dużym wyzwaniem są natomiast migranci – często wysoko wykształceni, ale napotykający problemy z uznawaniem kwalifikacji.
Nie każda praca dla emigranta oznacza automatycznie szybki awans czy rozwój zawodowy. W praktyce największe szanse mają osoby z wyższymi kwalifikacjami, specjalistycznymi umiejętnościami lub dobrą znajomością języka kraju, w którym chcą pracować. Szczególnie poszukiwani są specjaliści IT, inżynierowie, lekarze i pielęgniarki, a także wykwalifikowani technicy i pracownicy w branżach przemysłowych. Osoby z doświadczeniem menedżerskim lub w sektorze finansowym również mają duże szanse na awans i rozwój, zwłaszcza w takich krajach jak Niemcy, Holandia, Irlandia, Szwecja czy Dania.
Korzyści z pracy za granicą:
Trudności i ograniczenia:
Średnie wynagrodzenie brutto w Niemczech w 2025 roku wynosi około 4200 – 4300 euro miesięcznie, co przekłada się na około 2800 euro netto miesięcznie W Holandii Polacy zarabiają średnio 13 251 zł brutto miesięcznie. W Norwegii i Szwecji zarobki mogą sięgać nawet 19 000 zł miesięcznie. W branży budowlanej w Norwegii i Szwecji można zarobić średnio ponad 3,8 tys. euro netto miesięcznie. W spawalnictwie i obróbce wynagrodzenia mogą sięgać nawet 4,2 tys. euro netto miesięcznie.
Z danych wynika, że Polacy pracujący za granicą często decydują się na oszczędzanie. Na przykład, po trzech miesiącach pracy w krajach skandynawskich, takich jak Norwegia czy Szwecja, emigranci mogą zaoszczędzić od 30 do 50 tys. zł
W 2024 roku zameldowało się na pobyt stały 19,5 tys. osób, które wcześniej żyły za granicą – to aż o 30% więcej niż rok wcześniej.25
W tym filmie Anna Zaleska rozmawia z dr Dominiką Pszczółkowską o tym, jakie grupy Polaków najczęściej wyjeżdżają, jakie napotykają bariery i czy migracja przynosi korzyści Polsce.
Praca za granicą nie kończy się na krajach Unii Europejskiej. Coraz więcej Polaków i innych Europejczyków spogląda także poza UE, szukając nowych perspektyw zawodowych, wyższych zarobków czy ciekawszych możliwości rozwoju. Rynki pracy w krajach takich jak Wielka Brytania, Szwajcaria, Norwegia, USA, Kanada czy Australia przyciągają zarówno specjalistów, jak i osoby podejmujące prace sezonowe, choć każdy z tych kierunków ma swoją specyfikę i różne bariery dla migrantów.26
Poniższy film omawia na jakie zarobki możemy liczyć za granicami kraju.
Po Brexicie Wielka Brytania zaostrzyła przepisy dotyczące imigrantów, wprowadzając punktowy system wizowy. Oznacza to, że łatwiej o pracę mają osoby z konkretnymi kwalifikacjami, np. w sektorze medycznym, IT czy inżynierii, a trudniej pracownicy niewykwalifikowani, którzy wcześniej masowo podejmowali zatrudnienie w rolnictwie czy budownictwie. Badania ONS (Office for National Statistics) pokazują jednak, że Polacy wciąż stanowią jedną z największych grup imigrantów na Wyspach, choć wielu z nich deklaruje, że po zmianach prawnych praca stała się mniej dostępna.27
Szwajcaria i Norwegia, choć nie należą do UE, pozostają jednymi z najbardziej atrakcyjnych kierunków emigracji zarobkowej. Szwajcaria kusi wysokimi płacami (średnia pensja netto przekracza 5 tys. euro miesięcznie) oraz stabilnością rynku pracy, ale jednocześnie wprowadza ścisłe limity na pozwolenia dla cudzoziemców. Z kolei Norwegia stawia na równowagę między pracą a życiem prywatnym – i to właśnie styl życia obok wysokich zarobków przyciąga tam wielu Polaków. Według danych Statistics Norway, Polacy są największą grupą imigrantów zarobkowych w tym kraju.28
Równie popularnym kierunkiem są Stany Zjednoczone i Kanada. W USA nadal istnieje duże zapotrzebowanie na specjalistów IT, pracowników służby zdrowia czy inżynierów, ale problemem pozostaje długi proces wizowy i ograniczona liczba pozwoleń na pracę.29
Kanada natomiast prowadzi jedne z najbardziej otwartych programów imigracyjnych na świecie – tzw. Express Entry, który premiuje osoby młode, z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym.30
Ciekawostką jest, że według badań OECD Kanada jest jednym z krajów, gdzie migranci najszybciej adaptują się i uzyskują wynagrodzenia zbliżone do obywateli lokalnych.31
Na drugim końcu świata Australia i Nowa Zelandia również przyciągają emigrantów. Tam brakuje m.in. lekarzy, pielęgniarek i specjalistów technicznych. Rządy obu krajów publikują regularnie listy zawodów deficytowych, a system imigracyjny faworyzuje kandydatów spełniających konkretne kryteria.32
Co ciekawe, Nowa Zelandia znana jest z tego, że migranci zarobkowi stanowią tam aż 20% całej siły roboczej, co czyni ją jednym z najbardziej otwartych rynków pracy na świecie.33
Nie wszędzie jednak sytuacja wygląda równie dobrze. Kraje Bliskiego Wschodu, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar, przyciągają wysokimi zarobkami w sektorze budowlanym, logistyce czy usługach, ale warunki pracy bywają tam trudne. Organizacje międzynarodowe, m.in. Human Rights Watch, wskazują na przypadki nadużyć wobec pracowników migrujących, zwłaszcza z Azji Południowej.34
Dla Polaków, którzy coraz częściej wyjeżdżają do Dubaju czy Abu Zabi, głównym atutem są jednak nieopodatkowane pensje i szybki rozwój gospodarczy regionu. 35
Jednym z interesujących trendów jest to, że Polacy coraz częściej wybierają emigrację krótkoterminową – np. wyjazdy na kilka miesięcy do pracy sezonowej w Szwajcarii, Norwegii czy Kanadzie, zamiast osiedlania się tam na stałe. 36
Wynika to z faktu, że zarobki w tych krajach są na tyle wysokie, że nawet kilka miesięcy pracy pozwala zgromadzić oszczędności równe rocznej pensji w Polsce.37
Ciekawostką jest też, że niektóre państwa otwierają się specjalnie na imigrantów z Polski – przykładem jest Kanada, gdzie Polacy są uznawani za pracowników z wysokimi kwalifikacjami, a w Australii i Nowej Zelandii bardzo cenieni są specjaliści techniczni i lekarze.38
Badania OECD pokazują, że Polacy plasują się w czołówce migrantów najlepiej adaptujących się do nowych warunków.39
Ciekawym zjawiskiem jest też zmiana pokoleniowa w podejściu do emigracji. Starsze pokolenia Polaków wyjeżdżały głównie do prac fizycznych (budowlanka, rolnictwo, sprzątanie), natomiast młodzi coraz częściej celują w branże technologiczne, opiekę zdrowotną czy finanse.40
Badania „Work Abroad” prowadzone przez EURES pokazują, że wśród młodych Polaków najczęściej wybierane kierunki poza UE to Kanada i Australia, głównie ze względu na lepsze możliwości rozwoju zawodowego i wysoką jakość życia.41
Rynek pracy w Polsce w ostatnich latach pokazuje się z dość dobrej strony – bezrobocie należy do jednego z najniższych w całej Unii Europejskiej, a dla wielu osób, zwłaszcza po 30. roku życia, zatrudnienie w kraju oznacza stabilność i szansę na rozwój zawodowy.42
Jednocześnie jednak młodzi wciąż zmagają się z trudnościami w zdobyciu pierwszej pracy, a różnice płacowe w porównaniu do Zachodu pozostają duże.43
Dlatego wyjazd do pracy za granicę nie zawsze musi być koniecznością, a raczej świadomym wyborem. Kraje UE dają możliwość szybkiego podjęcia zatrudnienia i stosunkowo łatwej adaptacji, natomiast państwa spoza Unii oferują wyższe zarobki, ale wymagają większego wysiłku organizacyjnego i gotowości na trudniejsze warunki startowe.44
Warto więc traktować emigrację nie jako ucieczkę przed polską rzeczywistością, ale jako jedną z opcji. Dla części osób lepszym rozwiązaniem będzie wykorzystanie możliwości, jakie daje dziś polski rynek pracy, a dla innych – zdobycie doświadczenia za granicą. Najważniejsze, by decyzja była dobrze przemyślana i dopasowana do indywidualnych potrzeb, a nie podejmowana pod wpływem samej wizji wyższych zarobków.45
Źródła: