
Obraz pt. L'Heure du silence, autorstwa Henri Georges J. I. Meunier. Źródło: https://www.clevelandart.org/art/2016.222
W Internecie sporo jest artykułów w postaci psychotestów. Przez przyjrzenie się paru obrazkom mielibyśmy poznać prawdę o swoich związkach, nieświadomości czy osobowości. Większość z nich jest jednak nie może zaoferować tego, co obiecuje. Dowiedz się więcej o tym, dlaczego takie testy nie są rzetelne.
Spis treści
ToggleZ pewnością nie raz natrafiłeś/aś na psychotest na jakimś psychologicznym poddziale portali internetowych. Polegają one zwykle na tym, że zaleca się czytelnikowi przyjrzenie się jakiemuś obrazkowi. Osoba „badana” następnie ma stwierdzić, co pierwsze zobaczyła lub wybrać element najbardziej przykujący uwagę. Niżej opisane jest, co jej wybór świadczy o tym, jaką jest osobą, jak zachowuje się w relacjach z innymi ludźmi i inne.
Część tych testów wywodzi się z psychoanalizy, czyli nurtu psychologii, którego inicjatorem był Sigmund Freud. Zakładano tam, że człowiek nie zdaje sobie sprawy ze swoich prawdziwych motywów, a one miałyby tkwić w jego nieświadomości. Niełatwo uzyskać dostęp do tych treści, ale mogą w tym rzekomo pomóc testy projekcyjne. Opierają się one na mechanizmie projekcji – nieświadomym przypisywaniu własnych myśli i emocji innym osobom lub ogólnie światu zewnętrznemu.

W takich testach projekcyjnych pokazuje się ludziom niejednoznaczne treści – niedokończone historie lub nieco abstrakcyjne obrazy. Osoby projektują treści ze świata wewnętrznego, stwierdzając jakie jest zakończenie danej opowieści lub co znajduje się na konkretnym obrazku. Przykładem tego rodzaju narzędzia jest test Rorschacha, w którym pokazuje się osobie plamy atramentowe. Wykorzystywano go w praktyce klinicznej, a odpowiedzi miałyby świadczyć o cechach osobowości badanej osoby.
Tego rodzaju testy były stosowane przez dziesiątki lat, ale współcześnie raczej się od nich odchodzi. Krytykowane są brak odpowiednich właściwości psychometrycznych. Tłumacząc na prostszy język – brak w nich ustalonej linii interpretacji odpowiedzi, nie są przebadane pod kątem faktycznego powiązania cech z odpowiedziami i wiele więcej.
Ciekawym kontrargumentem jest, że tworzą one możliwość projekcji terapeuty. Kiedy terapeuta miałby zastanawiać się nad znaczeniem odpowiedzi pacjenta i co rzekomo „wyprojektował”, tak naprawdę samemu mógłby projektować, co on czuje wobec świata lub osoby, która przyszła do jego gabinetu. Mocne, ale i pogmatwane, więc przejdźmy dalej – czy oznacza to, że powinniśmy całkowicie zrezygnować z testów projekcyjnych?
Moim zdaniem niekoniecznie. Zależy też które, co prawda, bo być może Rorschach to faktycznie obciach w 2025 roku. Ważne jest też podejście. Psycholog może poprosić pacjenta, żeby ten narysował swojego tatę, ale potem dyskutuje z nim o rysunku. Nie powinien na pewno pozycjonować się jako autorytet, który może na podstawie malunku samodzielnie stwierdzić z jakich powodów cierpi człowiek, który przyszedł do jego gabinetu.

Chodzi o to, żeby takie testy były traktowane jedynie jako pomocne, narzędzie kliniczne i dopełnienie rozmów lub punkt wyjścia do nich. Z pewnością za to nie powinny być wykorzystywane w taki sposób, w jaki robią to w dzisiejszych czasach różne portale internetowe.
Spora część psychotestów w Internecie to właśnie testy projekcyjne. Mają dokładnie takie same wady jak one, a i niestety jeszcze inne. Pozostałe polegają często na wyborze właśnie np. jednego z kwiatów, zwierząt czy postaci pokazanych na grafice. Wszystkie z nich są mało wartościowe.
Osobowość każdego człowieka jest niesamowicie złożona. Sami próbujemy poznać własne „Ja” przez całe nasze życia, a psychologowie konstruują długie kwestionariusze, żeby ją badać. Mitem jest, że możemy dowiedzieć się o niej czegoś sensownego z psychotestu, który trwa pięć sekund. W psychologii, jako nauce, nie ma żadnych dowodów na to.

Nazwy artykułów, zawierających psychotesty, często głoszą, że „wyjawią prawdę o nas”. Obiecują możliwość poznania najgłębszych zakamarków nieświadomości. Wiele tego jest. Jednak wyjątkowo nieodpowiednimi moim zdaniem są takie teksty, które grają na ludzkiej niepewności. Pytaniem, które każdy może przemyśleć sam jest czy etycznym jest napisanie artykułu „Sprawdź czy na pewno do siebie pasujecie”, które mogą zobaczyć osoby będące w jakimś kryzysie w swoim związku.
Ktoś czytając to, o czym piszę, może poczuć wewnętrzny sprzeciw. Taka osoba może stwierdzić np., że jakiegoś rodzaju psychotest faktycznie powiedział jej prawdę o niej, opisując zachowania, które serio przejawia. Moim zdaniem, wynika to z kilku powodów, wszystkich związanych z błędami poznawczymi.
Wyjaśnienia w psychotestach są zwykle na tyle ogólne, aby mogły pasować do wszystkich lub większości osób. Podobnie jak z horoskopami – padają tam sformułowania, że ktoś jest „mądry, ale popełnia błędy”. Czy to nie jest prawdziwe o każdym człowieku? Wszyscy się czasami mylimy, jednocześnie uważając siebie generalnie za mądrych.
Inną hipotezą jest, że niektóre psychotesty są wykonane dość stereotypowo, a czytelnik może chcieć podtrzymywać obraz własnej osoby. Dziewczyna, dla której jej dziewczęcość jest ważna, może wybrać w teście kolorów różowy, bo ten kolor jest kojarzony społecznie z tą cechą, a ona podświadomie zdaje sobie z tego sprawę. Potem przeczyta niżej, że jest delikatną, uroczą i empatyczną osobą, co oczywiście ucieszy ją. A to nie musi niestety być wcale prawdą.
Zdarza się też, że wyjaśnienie z psychotestu ma w sobie ziarno prawdy, ale tu warto się zatrzymać. Czy to nie jest przypadkowe? Gdybyś wykonał/a 50 psychotestów, ile z nich oferowałoby prawdziwe, precyzyjne odpowiedzi?
Myślę, że człowiek może najwięcej czerpać z tego rodzaju psychotestów, kiedy traktuje je jako zabawę. Można też z nich wyciągnąć inspirację, ale nie powinno się ich traktować zbyt poważnie. Warto docenić te artykuły, w których jest to napisane lub które nazwane są „psychozabawami”, a nie „psychotestami”.