
Maselnica - jak Rosjanie świętują tłusty czwartek. fot. stockking/freepik.com
Kiedy w Polsce zapach smażonych pączków i lukru unosi się w każdym domu i cukierni, nasi wschodni sąsiedzi przygotowują się do świętowania w zupełnie inny, choć równie kaloryczny sposób. Tłusty czwartek w Rosji nie jest jedynie jednodniowym świętem łasuchów. To część znacznie szerszego, barwnego i głęboko zakorzenionego w historii cyklu zwanego Maslenicą. Cel jest podobny, czyli najeść się słodkości przed zbliżającym się Wielkim Postem, jednak forma celebracji potrafi zaskoczyć niejednego fana polskich tradycji.
Zamiast puszystych pączków z nadzieniem różanym, na rosyjskich stołach królują złociste, gorące i okrągłe bliny. Dlaczego Rosjanie wolą naleśniki od pączków i co wspólnego z tym wszystkim ma palenie słomianej kukły? Zapraszam w podróż po tradycjach, które łączą pogańskie wierzenia z prawosławną duchowością.
Spis treści
ToggleMaselnica to prawosławne święto, które obchodzone jest dokładnie siedem tygodni przed Wielkanocą. W przeciwieństwie do polskiego tłustego czwartku, który jest konkretnym dniem w kalendarzu, rosyjskie ostatki trwają cały tydzień. W tzw. „serowym tygodniu” nie wolno już jeść mięsa, ale za to nabiał i ryby są spożywane w ilościach niemal hurtowych.
Każdy dzień tego tygodnia ma swoją nazwę i przypisane mu konkretne rytuały. To fascynujący czas, w którym rosyjskie miasta i wsie zmieniają się w wielkie place zabaw. Kuligi, bitwy na śnieżki, jarmarki i występy ludowych teatrów to codzienność. Maslenica to pożegnanie zimy i radosne wyczekiwanie wiosny, to okres przejściowy, w którym energia zabawy ma pomóc obudzić naturę z zimowego snu.
Głównym bohaterem tłustego czwartku w Rosji i całego tygodnia, są bliny. To cienkie, drożdżowe naleśniki, które dla Rosjan mają znaczenie niemal mistyczne. Ich okrągły kształt, złocisty kolor i bijące od nich ciepło mają symbolizować słońce. W dawnych wierzeniach ludowych wierzono, że jedząc bliny, człowiek przyjmuje cząstkę słonecznej energii, co ma zapewnić zdrowie i pomyślność w nadchodzącym roku rolniczym. Bliny serwuje się na dziesiątki sposobów. Najbardziej tradycyjne podaje się z gęstą śmietaną, masłem, miodem lub konfiturami.
Choć Maslenica trwa tydzień, to właśnie czwartek jest dniem przełomowym, nazywanym „Szerokim Czwartkiem” (Szyrokij Razgul). To odpowiednik naszego tłustego czwartku, ale w wersji podkręconej. W tym dniu wszelkie prace domowe i gospodarskie schodziły na dalszy plan. Ludzie wychodzili na ulice, by brać udział w najbardziej hucznych zabawach.
Historycznie jedną z najbardziej widowiskowych tradycji tego dnia były walki na pięści (kułacznyje boi). Mężczyźni dzielili się na grupy i walczyli. Choć dziś to już tylko element folklorystyczny pokazywany na festynach, dawniej wierzono, że przelana krew ma użyźnić ziemię. Dziś Szeroki Czwartek to przede wszystkim czas gigantycznych jarmarków, na których bliny smaży się na ogromnych patelniach, a herbata z samowara smakuje najlepiej na mroźnym powietrzu.
Rosyjskie ostatki to także czas zacieśniania więzi rodzinnych, co jest mocno wpisane w harmonogram Maslenicy. Środa była dniem, w którym zięciowie odwiedzali swoje teściowe na blinową ucztę. Z kolei w piątek role się odwracały i wtedy to zięć musiał ugościć teściową, co często stawało się powodem do żartów i anegdot. Te kulinarne wizyty miały na celu nie tylko wspólne biesiadowanie, ale przede wszystkim pojednanie. W kulturze rosyjskiej Maslenica służy oczyszczeniu atmosfery przed postem.
Najbardziej spektakularnym momentem rosyjskich ostatków, kulminacją niedzieli, jest spalenie kukły Maslenicy. To wielka postać wykonana ze słomy, ubrana w tradycyjne kobiece stroje, która przez cały tydzień uczestniczy w zabawach, obwożona na saniach.
Proces spalenia kukły to symboliczne odesłanie zimy i wszystkiego, co stare, zużyte i smutne. Wraz z dymem mają ulecieć wszelkie nieszczęścia minionego roku. Popiół ze spalonej Maslenicy często rozrzucano po polach, by zapewnić sobie urodzaj. To piękny, choć nieco mroczny rytuał, który przypomina nam o cykliczności natury.
Świętowanie Maslenicy to dowód na to, jak bogata i różnorodna jest kultura słowiańska. Choć dzieli nas granica i nieco inne podejście do menu, łączy nas ta sama potrzeba wspólnoty, radości i celebrowania nadchodzącej wiosny. Tłusty czwartek w Rosji to lekcja tego, że karnawał można przeżywać nie tylko żołądkiem, ale i całym sercem, uczestnicząc w barwnych korowodach i kultywując pamięć o przodkach.
1 Comment
[…] Rosji i wielu krajach prawosławnych odpowiednikiem tłustego czwartku jest Maslenica. To radosne […]