
Rogers uważał, że ludzie, jak i inne organizmy żywe, dążą do rozwoju i wzrostu. Źródło: pexels.com, Gelgas Airlangga
Carl Rogers był jednym z bardziej wpływowych psychologów w historii tej dziedziny. Stworzył teorię osobowości, własny nurt terapii, ale co być może najważniejsze – zainspirował wiele swoich klientów do wewnętrznej przemiany. W tym artykule piszę o jego wizji człowieka, która może pomóc także Tobie.
Spis treści
ToggleCarl Rogers urodził się w 1902 r. w Stanach Zjednoczonych, w Oak Park. Wychowywał się w surowej, tradycyjnej rodzinie. Kiedy był dwunastoletnim chłopakiem, jego rodzina przeniosła się na farmę. Wtedy zaczął się interesować rolnictwem, a także naukami przyrodniczymi. Ostatecznie jednak stał się psychologiem, zyskując w 1931 r. tytuł magistra. Na początku pracował jako klinicysta. Pomagał młodym ludziom w Instytucie Poradnictwa dla Dzieci, a później osobom dorosłym w Ośrodku Poradnictwa w Rochester.

W 1940 r. objął stanowisko profesora na Uniwersytecie Stanowym w Ohio. Od tamtego czasu, aż do śmierci w 1987 r., napisał wiele znaczących prac takich jak O stawaniu się osobą lub Client-centered Therapy (Terapia skoncentrowana na kliencie, niestety nie przetłumaczona dotychczas na język polski). W roku 1947 był przewodniczącym Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, które było i jest, właściwie najważniejszą organizacją zrzeszającą psychologów w tym kraju. W 1956 r. został nagrodzony odznaczeniem za wkład w naukę przez to samo stowarzyszenie.
Psycholog, aby opisać każdego z nas, używał trzech pojęć:
Aby przekazać główne przesłanie Carla Rogersa, wyobraźmy sobie hipotetyczną osobę, np. Juliusza. Jeśli Juliusza pojęcie Ja, uwzględnia wszystko to, co pojawia się w jego organizmie, jest on osobą zdrową psychicznie i dojrzałą. Oznacza to, że np. nawet jeśli przeżywa smutek lub złość, które niekoniecznie są przyjemne, to jest w stanie zaakceptować te emocje jako część siebie. Musi być zgodność między Ja, a organizmem.
Juliusz powinien za to wykazywać umiarkowaną, czyli nie za dużą, ani nie za małą rozbieżność między Ja Idealnym, a pojęciem Ja. Gdyby za bardzo skupiał się na tym rozdźwięku między tym, kim jest, a swoimi ideałami, to czułby głębokie niezadowolenie. Za to gdyby uważał się naprawdę za osobę niemal idealną, która nie musi nic w sobie zmieniać, moglibyśmy podejrzewać, że tak naprawdę jest osobą zaburzoną.
Oprócz tego, co opisałem wyżej, badacz ten podkreślał, że każdy z nas ma w sobie tendencję do samo-aktualizacji. Prościej mówiąc, chodzi o to, że wszyscy dążymy do stawania się lepszymi wersjami samych siebie. Proces ten może być zahamowany przez niekorzystne środowisko, ale generalnie występuje u wszystkich.

Osoby funkcjonujące w pełni to takie, które podążyły za tą tendencją. Dzięki temu ufają swoim uczuciom, oceniają świat realistycznie, biorą odpowiedzialność za swoje czyny, cenią siebie i innych. A ponad wszystko, Rogers pisał o otwartości na nowe doświadczenia. To by się zgadzało z tym, o czym pisałem wyżej. Kiedy organizm doświadcza nowych rzeczy, to osoba funkcjonująca w pełni potrafi każde nowe przeżycie wtłoczyć w swoje pojęcie Ja. Niczego nie fałszuje i nie wypiera.
Nie każdy człowiek ma szczęście dorastać we wspierającym środowisku, które nakieruje ją ku zdrowemu rozwojowi. Na szczęście dla takich osób, istnieje psychoterapia. Carl Rogers stworzył własną jej wersję, zwaną terapią skoncentrowaną na kliencie (a później: terapią skoncentrowaną na osobie).

To wizja zupełnie odmienna od niektórych nurtów terapeutycznych. Amerykański psycholog zakładał, że aby pomóc osobie z trudnościami psychicznymi, terapeuta musi stworzyć z nią autentyczną więź. Musi być przy nim sobą, ale też próbować jak najlepiej empatyzować z klientem (Rogers unikał słowa „pacjent”). Kiedy klient poczuje, że może bez strachu o bycie ocenionym, odkrywać to kim naprawdę jest, zaczyna się tak naprawdę leczenie. Wtedy człowiekowi udaje się zmniejszyć przepaść między organizmem, a wizją swojego Ja.
Ten artykuł oczywiście nie wyczerpuje bogactwa idei tkwiących w tej teorii i terapii. Mam tylko nadzieję, że stanowi przystępne i uczciwe wprowadzenie do myśli tego uczonego i może jakoś pomóc także Tobie! Takie poglądy nie muszą być tylko suchym opisem naszych umysłów, a mogą nas skłonić do refleksji.
Sugerując się pomysłami badacza, możemy wdrożyć drobne zmiany w naszym życiu – np. spróbować bardziej akceptować swoje myśli, także te negatywne. Zastanawiając się nad koncepcją osoby funkcjonującej w pełni, możemy też sami lepiej zrozumieć, kim chcemy się stać.
Źródła: